Śląsk w obronie autonomii

Pogłoski o zamiarze zniesienia autonomii i skasowania województwa śląskiego wywołały na całym Śląsku ujemne wrażenie. Zadowoleni mogą być chyba tylko agitatorzy hitlerowscy, bo to woda na ich młyn. Teraz mogliby wołać triumfująco: „A widzicie! Ledwo wygasa konwencja genewska, już kończą się odrębności i przywileje Śląska”. Ale też już choćby dlatego powinny władze jak najrychlej zaprzeczyć pogłoskom.

Polonia z 3 czerwca 1937 roku

Śląsk w obronie autonomii („Polonia”, 3.06.1937)

 

 

Województwo śląskie do krakowskiego

Milczenie władz przy równoczesnej propagandzie niektórych kół krakowskich za włączeniem Śląska do woj. krakowskiego musi budzić pewien niepokój. Ślązacy mogą się wprawdzie pocieszać, że już kilka razy pojawiały się projekty zniesienia czy okrojenia autonomii Śląska i nigdy urzeczywistnione nie zostały. Ale nie weszły w życie dlatego, że za każdym razem ludność manifestowała swe przywiązanie do autonomii i mocno protestowała przeciw łamaniu gwarancyj, jakie dobrowolnie, bez nacisku z zewnątrz, a za zgodą wszystkich obozów dala Śląskowi Polska. Otóż teraz znów jest w toku wielka akcja protestacyjna i sądzić należy, że nie będzie bezskuteczna. Z przebiegu manifestacyj, jakie urządzać zaczęła Chrześcijańska Demokracja, najsilniejsza na Śląsku organizacja polityczna, oraz z pierwszych odgłosów ankiety „Polonii”, wynika jasno, że opinia ludności śląskiej jest pod tym względem zdumiewająco jednolita. Cały Śląsk, jak długi i szeroki, od Istebnej po Herby i od Suminy po Mysłowice, wypowiada się zdecydowanie przeciwko znoszeniu autonomii i przeciw likwidacji województwa śląskiego. Dawni wrogowie autonomii umilkli lub zmienili zdanie. Tu i ówdzie ktoś bąknie coś niejasno o likwidacji „przerostów politycznych”, co można rozmaicie rozumieć, ale te głosy nikną w wielkim chórze głosów, stwierdzających, że autonomia była i jest pożyteczna zarówno dla Śląska, jak dla Polski. Ta akcja w obronie prawa, a przeciw nierozważnym eksperymentom powinna być poparta przez niezależną opinią w całym kraju.

Śląsk łoży hojnie

Tu bowiem nic chodzi o jakieś separatystyczne interesy jednej dzielnicy. Śląsk sam dobrowolnie, zrezygnował z niektórych przywilejów politycznych (przykładem jest przedterminowe wprowadzenie obowiązku służby wojskowej) i właśnie tu na Śląsku, dokonało się pierwsze w Polsce zatarcie granic byłych zaborów. Mamy na myśli złączenie austriackiego ongiś Śląska Cieszyńskiego ze Śląskiem Górnym. Śląsk nie zasklepia się na swym terytorium. Oddaje dużą część swych dochodów na cele ogólnopolskie, łoży hojnie na instytucje naukowe i kulturalne poza Śląskiem, a jeśli chodzi o inwestycje gospodarcze, to inwestuje ogromne sumy zarówno nad Bałtykiem, jak na Wołyniu. Autonomia nie okazała się przeszkodą, lecz przeciwnie, ułatwiła zdrowe, organiczne zespalanie się Śląska z resztą ziem Rzplitej. Znosić autonomię, kasować województwo — znaczyłoby wątpić w patriotyzm tej ludności, która dała procentowo bodajże największy odsetek bojowników o wolność. Takaż to miałaby być nagroda i to właśnie w okresie radosnych uroczystości 15-lecia objęcia Śląska przez Polskę?

Śląsk rozumie, że inne dzielnice Polski muszą się dźwignąć gospodarczo i kulturalnie. Ale aby to mogło nastąpić, aby Śląsk mógł im pomóc, musi pozostać silnym, żywotnym ośrodkiem gospodarczym. Nie przez obniżanie Polski A do poziomu Polski B, lecz tylko przez stopniowe dźwiganie ziem wschodnich na wyższy poziom — można Polskę naprawdę podnieść i wzmocnić.

Śląsk odrębnym województwem

Niechże się dźwigają inne województwa. Niech powstaje przemysł wojenny w okręgu centralnym. Ale czyż są gdzieś takie, jak na Śląsku bogactwa naturalne? Czy można przenieść kopalnie węgla? Skoro nie, to jasne, że tu, na Śląsku, przy na największych w Polsce kopalniach i hutach muszą istnieć największe skupienia ludności, a wobec tego tutaj powinny się znajdować odpowiednie władze i instytucje. To nie prawda, że Śląsk ciąży ku innym ośrodkom. Śląsk chce pozostać samodzielnym. odrębnym województwem.

Ale broniąc swego Śląsk nie wyciąga ręki po cudze. Niesłusznie straszy krakowian „II. Kur. Codz.”, że Śląsk chce zagarnąć cztery zachodnie powiaty woj. krakowskiego. Pisze się w Krakowie szeroko o tym niebezpieczeństwie, by ostatecznie dojść do wniosku, że skoro jedna i druga strona chce zmian, to stan obecny utrzymać się nie da i wobec tego lepiej utworzyć wielkie województwo krakowskie. Otóż nie. Śląsk jest przeciwko rewizji granic. Nie pragnie uszczuplenia woj. krakowskiego, ani też kieleckiego.

Wykaże to zresztą ankieta „Polonii” i to będzie jej punktem najciekawszym. Co do tego bowiem, że za utrzymaniem autonomii i województwa śląskiego wypowie się prawie 100 proc. ludności, nie mamy żadnych wątpliwości. Odnosi się jednak wrażenie, że bardzo duża część ponad 90, a przynajmniej 80 proc. ludności wypowie się przeciwko rozszerzaniu granic woj. śląskiego.

Referendum w sprawie autonomii

Ankieta „Polonii”, w której wezmą udział masy ludności o różnych poglądach politycznych, będzie stanowić coś jakby małe referendum ludowe. Ale taki sposób wypowiedzenia się ludności Śląska wystarczyć nie może. To też rozbrzmiewające od r. 1935 hasło rozwiązania obecnego Sejmu zyskuje na popularności. Trzeba dać ludności możność wyboru nowych, niezależnych przedstawicieli, cieszących się zaufaniem mas i w nim czerpiących swą silę. Nowy Sejm śląski, wyłoniony na podstawie innej, demokratycznej ordynacji, będzie mógł z należytą kompetencją i powagą rozpatrywać sprawy zarówno autonomii, jak granic województwa. Bez poznania opinii ludności eksperymentów robić nie wolno.

Stanisław Sopicki

Źródło: „Polonia” nr 4536 z 3 czerwca 1937 roku, s. 1.